Łódź Rewitalizuje

Polecane aktualności

piątek, 29 maja 2020

Ponad półtora tysiąca drzew pojawi się w tym roku na łódzkich ulicach. , Fot. Radosław Jóźwiak/UMŁ

Zielono nam. Ponad półtora tysiąca drzew pojawi się w tym roku na łódzkich ulicach

omasz Walczak / BKSiDŁ

Półtora tysiąca drzew „wyrośnie” w tym roku w... więcej

 Już w długi weekend, począwszy od 10 czerwca, Monopolis zainauguruje swoją kulinarną działalność na mapie Łodzi. , fot. Paweł Łacheta/UMŁ

Monopolis gotuje się do kulinarnych spotkań

Wojciech Markiewicz / BKSiDŁ

Rewitalizacja niezwykłego zespołu Monopolu... więcej

czwartek, 28 maja 2020

Rewitalizacja kolejnych famuł na Księżym Młynie , fot. Paweł Łacheta / UMŁ

Rewitalizacja kolejnych famuł na Księżym Młynie

Małgorzata Loeffler / ZIM

Na Księżym Młynie rusztowania zakryły dwa kolejne... więcej

Rodzina jest dla dzieci - nowa odsłona kampanii społecznej, promującej pieczę zastępczą

Rozpoczyna się nowa odsłona kampanii społecznej „Rodzina jest dla dzieci”, promującej pieczę zastępczą. Twarzami kampanii są rodziny zastępcze, które otworzyły swoje serca i domy dla dzieci wychowujących się bez rodziców.

Rodzina jest dla dzieci - nowa odsłona kampanii społecznej, promującej pieczę zastępczą , fot. Radosław Żydowicz / UMŁ

Przedstawiając założenia i cele kampanii „Rodzina jest dla dzieci”, Adam Wieczorek, wiceprezydent Łodzi powiedział: - Trudny początek życia nie musi determinować całego późniejszego życia. Nasza kampania „Rodzina jest dla dzieci” ma zachęcić łódzkie rodziny do tworzenia rodzin zastępczych. Od dwóch lat prowadzimy działania zmierzające do tego, by diametralnie odmienić obszar pieczy zastępczej, by był on jak najlepszy dla dzieci.

Jak podkreśla wiceprezydent Adam Wieczorek, w ciągu dwóch ostatnich lat od chwili, gdy MOPS rozpoczął reformę pieczy zastępczej, liczba dzieci objętych taką formą opieki wzrosła z 200 do 270. – To są dzieci, które nie trafiły do domów dziecka, to są dzieci które nie funkcjonują w zinstytucjonalizowanej pieczy zastępczej, którą zarówno miasto, jak i ministerstwo uznają za najgorszą formę opieki nad dziećmi. Zdecydowanie lepszą przestrzenią dla dziecka jest rodzina, to przestrzeń w której dzieci rozwijają się najlepiej – podkreśla wiceprezydent Łodzi.

W ramach kampanii „Rodzina jest dla dzieci” zaplanowanych jest szereg działań, m.in. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej przygotował 200 tys. ulotek, które będą rozdawane na spotkaniach z rodzicami np. podczas zebrań w szkołach. Odbędzie się konferencja na Uniwersytecie Łódzkim, a już 31 stycznia w Urzędzie Miasta Łodzi przy ul. Piotrkowskiej 104 otwarta zostanie się wystawa pokazująca kulisy pieczy zastępczej. Później wystawa będzie prezentowana w różnych instytucjach miejskich, siedzibach łódzkiego biznesu, organizacji pozarządowych i centrów handlowych.

Piotr Rydzewski, zastępca dyrektora MOPS w Łodzi dodaje: - W skali Polski Łódź jest miastem, w którym najwięcej dzieci objętych jest pieczą zastępczą. Częściowo dzieci te znajdują się w placówkach opiekuńczo-wychowawczych, choć staramy się, by jak najwięcej z nich trafiło do rodzin. W tej chwili ponad 270 dzieci znajduje się pod opieką rodzin niespokrewnionych. Te cztery panie, które zostały twarzami kampanii „Rodzina jest dla dzieci” zrobiły w życiu coś naprawdę wielkiego, bo nie wyobrażam sobie nic bardziej dobrego, niż zajęcie się dzieckiem potrzebującym pomocy i okazanie mu miłości. Pomagają noworodkom i niemowlętom, tworzą domy dla dzieci po przejściach.

Panie: Hania, Agnieszka i dwie Małgorzaty, które zostały twarzami kampanii „Rodzina jest dla dzieci” zachęcają mieszkańców Łodzi do przyłączenia się do grona osób pomagających dzieciom mającym za sobą trudne doświadczenia.

Pani Hanna Karśnicka jest emerytką od 15 lat prowadzącą pogotowie rodzinne dla noworodków i niemowląt mówi: - Walczę, by maluchy, którymi się zajmuję jak najszybciej mogły trafić do adopcji. Niestety naszą bolączką są przeciągające się sprawy sądowe. Jedno z dzieci, którym się opiekuję czekało rok na taką decyzję. Na szczęście wczoraj zostałam jego opiekunem prawnym. Co do nowych rodzin zastępczych, to nie liczy się wiek, tylko serce. Bardzo polecam to zajęcie, szczególnie emerytom.

Warto podkreślić, że pani Hanna opiekowała się już ponad 70 maluchami, które później zostały adoptowane i znalazły nowe domy.

Pani Małgorzata Wilamek prowadzi pogotowie rodzinne od 9 lat. – Opiekujemy się dziećmi starszymi, które przebywają u nas dłużej, po kilka lat. W tej chwili opiekujemy się czwórką dzieci - dwójką maluchów i dwójką w wieku szkolnym. Ta praca daje wiele satysfakcji. Widzimy, jak dzieci się zmieniają, jak zaczynają nam ufać, a na ich twarze wraca uśmiech i przestają się bać. W naszym wypadku, nasi synowie, którzy zobaczyli, jak funkcjonuje piecza zastępcza na przykładzie mojej siostry, zaczęli namawiać nas do tego namawiać. W efekcie wychowaliśmy z mężem osiemnaścioro dzieci.

Pani Agnieszka jest rodziną zastępczą dla dwóch biologicznych braci, Kacpra i Daniela. Jeden ma 2,5 drugi 1,5 roku. – Daniel jest z nami od dwóch lat. Niestety pierwsze pół roku spędził w domu dziecka, co niestety odbija się na nim do tej pory – ma dużą traumę wczesnodziecięcą. Brakuje mu pewności siebie, boi się, gdy znikamy z pola widzenia. Jego brat miał więcej szczęścia, bo trafił do nas prosto ze szpitala. Na zdjęciu wykonanym na spacerze w parku na potrzeby kampanii jestem wraz z mężem, chłopcami i córką Karoliną, która nas namówiła do tego wszystkiego.

Małgorzata Skoneczka wraz mężem jest rodziną zawodową – specjalistyczną od 12 lat. – Już jako 12-letnia dziewczynka, z powodu mojego taty alkoholika, powiedziałam sobie, że jak będę dorosła to wezmę chociaż jedno dziecko i je wychowam. Później, z powodu ojca, szybko wyszłam za mąż, ale okazało się, że nie mogę mieć dzieci. Wtedy powrócił temat dzieci z domów dziecka i założyliśmy rodzinę zastępczą. Początkowo dla trzyletniego Kewina (teraz 15 lat), a po roku przyszedł do nas Krystian i Adrian. Przez pierwsze miesiące chłopcy nie potrafili się ze sobą dogadać, ale udało się nam to przezwyciężyć. Gdy chłopcy byli u nas już cztery lata okazało się, że jednak jestem w ciąży. Alicja ma teraz 7 lat, a druga córka Halinka ma 1,5 roku. Chłopcy z powodu FAZ (alkoholowy zespół płodowy ) mają orzeczenie o niepełnosprawności. Przechodziliśmy różne terapie żeby im pomóc. Wspólny wysiłek się opłacił, bo Kewin dostał się do liceum sportowego, Krystian też chodzi do szkoły i ma średnią 4. Niestety nie wszystko da się naprawić czasem i oddaniem, jakie im poświęcamy i nie wiemy, jak będzie z usamodzielnieniem chłopców. Widzę, ile pracy i wysiłku kosztuje ich, by nie odstawać od rówieśników. Widzę w nich potencjał i wierzę, że zajdą wysoko.

Kontakt